Od jesieni 2018 roku korzystamy z mężem z nowego pieca automatycznego na pellet (model EEI Pellets, Kostrzewa) zakupionego dzięki dotacji z programu Czyste Powietrze. W kotłowni całą zimę uzbierało się kilka wiaderek popiołu, który znalazł znakomite zastosowanie w naszym przydomowym ogrodzie. Przesyłam zdjęcia na dowód tego, jak rośliny pięknie rosną dzięki takiemu nawożeniu.

Zanim zaczęłam rozsypywać popiół w ogródku, dużo czytałam na ten temat. Musiałam ustalić, czy to nawóz bezpieczny dla warzyw i owoców uprawianych bez dodatku jakiejkolwiek chemii, bo szczególnie zależy nam na tym, aby były zdrowe oraz bezpieczne dla nas i naszych dzieci.
Do ogrzewania domu używamy pelletu klasy A. To opał najwyższej jakości, który powstaje w wyniku sprasowania trocin pod ciśnieniem przy użyciu pary wodnej. Zatem są to same trociny bez użycia dodatków chemicznych. To oznacza, że mogę traktować pozostałości ze spalania pelletu jak materiał o właściwościach zbliżonych do klasycznego popiołu drzewnego, mającego zastosowanie jako składnik wzbogacający skład gleby w ogrodach ekologicznych. Mąż zamawia pellet wytwarzany z trocin drzew liściastych. Powstały z niego popiół zawiera więcej cennych składników mineralnych niezbędnych dla roślin niż popiół z drewna drzew iglastych.
Czytając porady specjalistów ustaliłam, że popiół pelletowy ma w swym składzie potas, fosfor, wapń oraz liczne mikroelementy. Nie zawiera natomiast azotu, gdyż pierwiastek ten jest uwalniany do atmosfery podczas spalania.

Wcześniej spotykałam się z opiniami, że trzeba z popiołem drzewnym uważać, bo zmienia znacząco odczyn gleby. Specjaliści tłumaczą, że owszem zmienia, ale na korzyść. Okazuje się, że właściwie stosowany poprawia właściwości fizykochemiczne gleby, co zapewnia większe plony i można zastąpić nim tzw. nawozy sztuczne. Z uwagi na wysokie pH, popiół drzewny może być stosowany do odkwaszania gleb, podobnie jak wapno nawozowe. Zanim zastosowałam nawożenie popiołem drzewnym, sprawdziłam pH ziemi w ogrodzie. Okazało się, że jest lekko zakwaszona i nawożenie popiołem będzie wskazane. Zastosowałam dawkę 40-50 g na 1 m2 gleby. Popiół zmieszałam z powierzchniową warstwą gleby. Szybko zauważyliśmy efekty warzywa zaczęły lepiej rosnąć.

Jednak nie każda roślina lubi takie nawożenie. Warto wiedzieć, że popiołu nie tolerują rośliny preferujące kwaśną glebę. U mnie są to hortensje, magnolie i borówka amerykańska. Nie potrzebują go też iglaki. Umiarkowanie nawożę popiołem trawnik. Najlepiej zasilać go po skoszeniu, trawa wtedy ładnie zielenieje, poza tym taki zabieg to naturalny sposób na pozbycie się niepożądanych mchów.

Nadmiar popiołu dodaję do kompostownika, co dodatkowo wzbogaca kompost. Nadliczbowe ilości wysypuję też do ściółki pod drzewkami (wiśnie, jabłonie, grusze, porzeczki, agrest). Nie żałuję go roślinom, które preferują zasadowe pH gleby – dereniowi oraz bukszpanowi. Sąsiedzi pytają, o sekret mojego pięknego ogrodu. Są zdziwieni, gdy zapraszam ich do kotłowni, pokazuję nowy piec na pellet, który mamy w domu dzięki programowi Czyste Powietrze.

Pozdrawiam

Agnieszka z rodziną